
The Raveonettes
Dzień ostateczny tegorocznego OFFa. Rozpoczęty mocnym, czepiającym się głowy Pulled Apart By Horses, potem trochę słabiej – w wykonaniu Pablopavo i Ludzików na scenie głównej. „Zajrzę sobie na eksperymentalną i zrobię zdjęcia” zaowocowało poznaniem tego małego, dziwnego trochę Pana o genialnym głosie. Stanąłem w miejscu i nie miałem ochoty robić zdjęć. Tylko uśmiech na ustach i tyle. Jak osoba z problemami. Kretyn na przykład, prawda? Co dalej, co dalej? O.S.T.R. – dobrze i tyle, Niwea – dla mnie bez szału, ale Ci „znający się” powiadali, że świetnie. Następnie dwa razy nie fajnie – Shearwater i Damon And Naomi. A potem, tak tak – w końcu w kraju nad Wisła – The Raveonettes. Dziękuję Ci OFF. Wprawdzie nie zagrali tego, co chciałem aby poszło, ale i tak świetnie, bo obawy były, że koncertowo nie dadzą rady. Potem mała odskocznia w postaci Tune Yards i na sam koniec, ach, The Flaming Lips.
Ponieważ chcę zdjęcia z ich koncertu zaprezentować w odrębnym wpisie, to tutaj ograniczę się tylko do stwierdzenia, że ich koncert w moich skromnych, niedoświadczonych i niewyrobionych oczach ociekał zajebistością. Tyle.
A teraz hop oglądamy dalej – fotki! Continue reading →